Start arrow Śmieszne teksty arrow Z dziennika policjanta
Humor i rozrywka

 

Uśmiechnij się
- Zabraniam ci wracać tak późno do domu. Masz dopiero 17 lat. Ja w twoim
wieku...
- Wiem, wiem. - przerywa córka - Siedziałaś stale w domu... Bo ja miałam
pięć miesięcy...
Menu główne
Start
Śmieszne filmiki
Śmieszne zdjęcia
Śmieszne teksty
Humor, dowcipy
Gry i zabawy
Avatar Chat !!!
Szukaj
Wrzuta dowcipów
Prezentacje
Pobierz z plikowni
Śmieszne pliki MP3
Dzwonki, tapety, gry
Napisz do nas
Kalkulator miłosny
Mapa witryny
Karykatury, warper
Magiczne sztuczki
Mapa witryny
Nasze e-kartki

00001.gif

Dodaj do ulubionych
 
 
Przeboje Leva's Polka
Wesołe teksty
  • Na Boga, ludzie po co wam religia?
  • Ludzi którzy twierdzą że cierpienie uszlachetnia nazywamy masochistami.
  • Kobieta nie ma się fajnie ubierać, ona ma się fajnie rozbierać.
  • "Znalazłam męża przez internet... a teraz szukam go przez interpol."
  • Ginekologa się poznaje po zegarku na bicepsie.
  • Gdyby mężczyźni zachodzili w ciążę, aborcja byłaby sakramentem.
  • Stary chemik nie umiera. On jedynie przestaje reagować.
  • Czym się różni teściowa od pit-bulla? - Szminką
  • Ja nic do teściowych nie mam (sam bym chciał mieć dwie;).
  • Why does M. Jackson like 28-year olds? Because there's 28 of them.
  • Save a tree - eat a beaver. / Save a mouse - eat a pussy.
  • Jeśli się budzę w środku nocy, to gaszę monitor i idę do wyra spać.
  • Wrócił laptop! Mogę znowu być bezproduktywny w dowolnym miejscu.
  • Czasy się zmieniają: Kiedyś tajemniczy wielbiciel, dziś zbok i maniak.
  • Przepraszam kobiety za opisy (ale ktoś wam musiał tę prawdę wygarnąć).
  • Czy można zgwałcić prostytutkę? Tak, ale tylko w samoobronie.
  • Jeżeli ciało A, działa na ciało B siłą to ciało B może mu dać w pysk.
  • Mam na majtkach napis: DANGER! WEAPON OF ASS DESTRUCTION.
  • Jesteś brzydka i gruba? Przyjdź do nas! Jest ciemno i jesteśmy pijani!
  • Jak było na Kubie? - Kubie było przyjemnie!
  • Dres do dresa: Co robisz w sylwestra? - Klate i biceps!
  • Life is a beach and then you dive.
  • Może wyglądam, jakbym nic nie robił, ale moje komórki są mocno zajęte.
  • Kot składa się z futra, kota właściwego i podzespołu mruczącego.
  • Sam sobie świstakiem, sreberkiem...
  • Informatyk - pomyślała studentka. Studentka - pomyślał bezdomny.
  • Podczas tworzenia tego statusu nie ucierpiały żadne procesy.
  • Gdyby nie C pisalibyśmy w BASI-u, PASAL-u i OBOL-u...
  • Unix is user friendly (but selective about who to make friends with).
  • W szczególności konstruktor wyzwala ogólne formy szczególnych form ogólnych.
  • Wielkie umysły obgadują idee, średnie - wydarzenia, a małe innych.
  • W każdej grubej kobiecie jest szczupła + duża ilość czekolady.
  • Rzeczywistość... To stamtąd dostarczają mi pizzę?
  • Every programmer knows the answer $2b or (not $2b) is $ff.
  • Problemy z matematyką? Zadzwoń! 0-800-[(10x)(13i)^2]-[sin(xy)/2.362x]
  • Dzięki prezydentowi Kwaśniewskiemu będziemy mieli wolne sobotki.
  • Każdy tuman, który nie umie dodawać, twierdzi, że jest humanistą.
  • Każdy niechluj robiący ortografy twierdzi, że jest umysłem ścisłym.
  • I'm really easy to get along with once you people learn to worship me.
  • Nigdy nie ufaj statystykom, w spreparowaniu których nie brałeś udziału.
  • Ciężko mi uwierzyć, że udało ci się pokonać 400 mln innych plemników.
  • Beatyfikacja JP v. 2 jest pewna jak w banku... Ambrosiano.
  • Mów wolniej. Chcę przedłużyć ból tej rozmowy.
  • W pale się nie mieści, że się pała mieści.
  • Lody w środku zimy... Polscy gimnazjaliści są twardzi.
  • Czasem trzeba polemizować z matołem by nie słuchano tylko jego głosu.
  • Matka robi 20 lat z syna człowieka a pierwsza lepsza robi z niego w 20 min. idiotę.
  • Programowanie to 50% analizy, 50% klepania i 30% matematyki.
  • You're so much sexier when you just SHUT UP!
  • Żaden pieszy nie przejechał auta, ale to kierowcy ciągle narzekają.
  • Ludzie myślą czasem jak zabić czas, a to czas zabija ich.
  • W tym roku wigilia jest w wolną sobote, czy sobotka wolny w wigilię?
  • Golik unikał dziennikarzy 3 dni, bo na gwałt szukał adwokata.
  • $ jak miłość.
  • Tak niewiele wymagam... (a dostaję jeszcze mniej;).
  • - Kto ty jesteś? Polak stary...- Jaki znak twój? Moher szary...
  • Udzielajmy azylu zbiegom... okoliczności.
  • Nie każdy kto ma chorą wątrobę jest Prometeuszem...
  • Im większe piersi, tym trudniej zapamiętać twarz.
  • Benedykt XviD, czy Benedykt DivX?
  • Program pisiorków zakłada solidarność (w podziale biedy).
  • Chodzisz do łóżka z brzydkimi kobietami? - Nie, budzę się z takimi.
  • Strata żony bywa ciężka. W moim przypadku było to prawie nieosiągalne.
  • Wszysto to z nerwów i dom, i mercedes, i basen - mówił neurolog.
  • Na co po cichu liczą szachiści? - Na wymianę dam.
  • 50% Polaków zdradza. To znaczy, że jak nie ty, to twoja żona.
  • Atrakcyjność dziewczyny mierzy się podbródkiem (ma być jeden;).
  • Jeśli moje statusy cię obraziły, możesz zdjąć stanik w proteście.
  • Jestem nie na żarty nienażarty.
  • Mamy wolny rynek rzekł Balcerowicz chowając legitymację PZPR do szafki.
  • Wiecie jak biją zegary w akademiku? - Bim-ber, bim-ber...
  • Żydów w Polsce opinia społeczna poznaje po tym, że wchodzą do rządu.
  • Dziewczyny są dla łamasów co nie potrafią ściągnąć sobie pornosa.
  • Becikowe za poczęcie! Przecież zygota też dziecko.
  • Kobiety są jak szanse (niewykorzystane się mszczą;).
  • Na XII Zjazd Frajerów zjechali frajerzy ze 194 krajów. Zjazd odwołano.
  • Jest jakiś poradnik posługiwania się kobietami? Jest - kamasutra.
  • Znaleziono psa - wyżeł, szara sierść. Smakował jak kurczak.
  • Można patrzeć bez końca na: - Ogien, wodę i parkującą kobietę...
  • Mam 23 lata. To nieźle jak na faceta w moim wieku.

 Full article...


Serdecznie witamy na stronach humoru polskiego
Z dziennika policjanta PDF Drukuj E-mail
Oceny: / 5
KiepskiBardzo dobry 

PONIEDZIAŁEK:
Siedzę razem z kapralem Kluchą nad krzyżówką.

WTOREK:
Nadal siedzimy nad krzyżówką.

ŚRODA:
Przyszedł płk Żelazny i powiedział żebyśmy odwrócili krzyżówkę, bo leży do góry nogami.

CZWARTEK:
Odwróciliśmy, ale i w tej pozycji jest trudna. Siedzimy.

PIĄTEK:
Zgłodniałem. Kapral Klucha chyba tez, bo krzyżówka zniknęła.

SOBOTA:
Ponieważ zabrakło krzyżówki, z nudów zabraliśmy się do łapania bandytów. Ja złapałem jednego, a kapral Klucha 38.

NIEDZIELA:
Pułkownik Żelazny osobiście złożył przeprosiny na ręce attache ambasady Holandii za zatrzymanie autokaru z 38 pasażerami. A ja musiałem zwolnić kierowcę. Pech.

PONIEDZIAŁEK:
Kieruję ruchem na skrzyżowaniu. W radiowozie jechał płk Żelazny. Pomachałem mu ręką. Mam teraz niezły karambol.

WTOREK:
Razem z kapralem Kluchą bierzemy udział w pościgu za skradzioną Toyotą. Musimy go jednak przerwać, bo nogawka wkręciła mi się łańcuch, a kapralowi Klusze pęd powietrza oderwał dzwonek.

ŚRODA:
Przesłuchuję zboczeńca złapanego w parku. Idzie w zaparte. Za to ja się cholera przyznałem.

CZWARTEK:
Dostaliśmy wiadomość, ze przy ulicy Sennej w mieszkaniu nr 7 niejaka babcia Pelagia lewituje. Udaliśmy się na miejsce. Wiadomość się nie potwierdziła. Babcia Pelagia wcale nie lewitowała. Powiesiła się na żyrandolu.

PIĄTEK:
Gram z kapralem Kluchą w karty. Wygrałem. Pięć asów na karetę Jokerów.

SOBOTA:
Wczoraj wieczorem zauważyłem źle zaparkowanego "malucha". I do tego tuż pod moim oknem. Zapisałem sobie jego numer. Dzisiaj sprawdziłem go w kartotece. To mój "maluch" - chyba wezmę urlop.

NIEDZIELA:
Na spacerze pogryzłem wiewiórkę. Czuję też jakiś wstręt do wody. Może to angina?

PONIEDZIAŁEK:
Dostaliśmy zawiadomienie o zaginięciu kotka pana ministra. Pędzimy na sygnale. Tuz pod domem pana ministra, kapral Klucha na coś najechał. Sprawdzam co to było. Już nie szukamy kotka.

WTOREK:
W parku pojawił się ekshibicjonista. Zastawiliśmy na niego pułapkę. Niestety. Wymknął się. Został mi w ręku tylko jego płaszcz. Fajnie wyglądał, jak goły przedzierał się przez krzaki. W samej tylko koloratce.

ŚRODA:
Remontuję mieszkanie. Wstrzeliłem kołek w ścianę. Umówiłem się z sąsiadem, że w dziurę po kołku wstawimy drzwi. Nie protestował. Był nieprzytomny.

CZWARTEK:
W pracy same nudy. Przeglądam listy gończe. Jednego gościa jakbym skądś znał. Ale skąd?

PIĄTEK:
Dzisiaj płk Żelazny oddał mi moją ankietę personalną ze zdjęciem, która nie wiadomo czemu, zaplątała się miedzy listy gończe. Teraz już wiem, skąd znałem tego gościa!

SOBOTA:
Badania kontrolne. Oddałem mocz do analizy. Wiadro mi oddali.

NIEDZIELA:
Cała komenda idzie do kina. To podobno smutna historia o miłości dwóch jamników. Tak mi powiedział kapral Klucha. Zapytałem się o tytuł. "Psy 2". Nawet się zgadza.

PONIEDZIAŁEK:
Od samego rana bolą mnie żeby. Niby sztuczne uzębienie a jednak?!

WTOREK:
Dzisiaj rano mieliśmy kurs daktyloskopii. Kapralowi Klusze tak się to spodobało, że zaczął wszystkim zdejmować odciski palców. Pułkownik Żelazny nie zgodził się jednak na zdjęcie butów i przyłożył kapralowi aktówką.

ŚRODA:
Nudzimy się w radiowozie. Grzebię w samochodowej zapalniczce. Palec mi się zaklinował. Przestałem się nudzić. Za to zacząłem się pocić.

CZWARTEK:
Dostaliśmy wiadomość o napadzie na bank. Pojechaliśmy tam czym prędzej ale nie było się po co śpieszyć. Ludzie już wszystko wyzbierali.

PIĄTEK:
Kapral Klucha ruszył w pościg za pijanym rowerzystą. Klucha ostro prowadzi radiowóz. Dobrze, że wcześniej wysiadłem na siusiu.

SOBOTA:
Dzisiaj łapiemy na radar. Coś nam nie idzie. Mamy dziwne wskazania. Dostaliśmy wiadomość z komendy aby, zwrócić echosondę, która jest dowodem w sprawie.

NIEDZIELA:
Razem z Kluchą i Paprochem pojechaliśmy na ryby. Dzień bardzo udany. Szkoda tylko, że zapomniałem zabrać wędek dla naszego zgranego zespołu. PONIEDZIAŁEK - Dzisiaj zaspałem do pracy. Dociskam gaz do deski mojego "malucha". 50km/h - urwały mi się lusterka. 60km/h - lakier zaczął się łuszczyc a wycieraczki przepełzły na tylnią szybę. 70km/h - maska zawinęła mi się na dach. Przechodzę na prędkość ekonomiczną. Minął mnie rowerzysta.

WTOREK:
Kapral Klucha przyniósł na komendę swój rodzinny album. Po obejrzeniu pierwszej strony, płk Żelazny pobiegł do toalety. A ja niestety, zwymiotowałem dopiero w domu.

ŚRODA:
Dzisiaj przywieźli nam nowe umundurowanie. Ładne, ciemne kurtki. Widoczny napis POLICJA. Tylko te pompony na czapkach takie jakieś…dziwne.

CZWARTEK:
Mam dolegliwości żołądkowe. Cały dzień siedzę w toalecie. Papierkowa robota.

PIĄTEK:
Komputeryzacja policji postępuje - tak napisali w biuletynie, który został nam przysłany z komendy głównej. Razem z paczka dyskietek. Płk Żelazny złożył podanie o przydział komputera.

SOBOTA:
Przyszedł jeden taki i zaczął się awanturować, ze on płaci podatki a my tu tylko siedzimy i pijemy kawę. Zaprzeczyłem. Kawa skończyła nam się w zeszłym tygodniu.

NIEDZIELA:
Kurs udzielania pierwszej pomocy. Sztuczne oddychanie. Ćwiczy posterunkowy Paproch z manekinem. Coś tu jest nie tak. Nie wiem dlaczego posterunkowy Paproch rozebrał się do naga?! Wszedł Żelazny i wytrzaskał Paprocha po pysku. No i nie wiem jak to jest z tym sztucznym oddychaniem. Rozbierać się czy nie? A zima?

PONIEDZIAŁEK:
Dzisiaj posterunkowy Paproch powiedział, że idzie sobie ugotować jajka. Za czasu wezwaliśmy pogotowie ratunkowe. Oj, jego żona będzie znowu wściekła!

WTOREK:
Razem z kapralem Kluchą znaleźliśmy zwłoki mężczyzny, leżące na Ławce. Klucha przytknął mu lusterko do ust i stwierdził, ze mężczyzna nie oddycha. Kiedy próbowałem sprawdzić dokumenty denata, zwłoki zaczęły chrapać. Klucha ma popsute lusterko.

ŚRODA:
Zawiadomienie o gwałcie. Pojechaliśmy na miejsce zdażenia. Kapral Klucha przesłuchał dziadka Edka, który był ofiarą napaści seksualnej. Podejrzana o dokonanie tego czynu jest niejaka babcia Wiesia. Kapral Klucha udał się do babci w celu jej przesłuchania. Ku memu zdziwieniu, potwierdziło się doniesienie dziadka Edka. Kapral Klucha wyszedł od babci Wiesi po godzinie, bez czapki, paska, raportówki i munduru. W samych tylko kalesonach.

CZWARTEK:
Cały czas leje deszcz. Nudzimy się. Paproch zaproponował grę w butelkę. Odsunęliśmy się od tego zboczeńca na znaczną odległość.

PIĄTEK:
Wespół z Paprochem, eskortowałem dziś pacjenta do domu wariatów. Nie rozumiem dlaczego tak się nazywa ten zakład. Spotkałem tu przecież mnóstwo znanych wszystkim osobistości: Gagarina, Napoleona, Puszkina a nawet Elvisa. Król rock `n` rolla nie chciał mi jednak zaśpiewać tylko ugryzł mnie w rękę i napluł na daszek czapki.

SOBOTA:
Mobilizacja sil. Dzisiaj mecz w naszym mieście. Ochraniamy stadion. Gdyby Klucha nie krzyczał "GOL" kiedy bramkę strzeliła drużyna przyjezdna, być może wyszlibyśmy z tego cało.

NIEDZIELA:
Leczymy rany po meczu. Klucha leży na gastrologii bo kibice kazali mu zjeść krawat i pałkę. Ja leżę na oddziale intensywnej opieki medycznej. Jakiś łysy przywalił mi ławką a drugi w szaliku poprawił metalową rurką. Paproch leży nadal na boisku, bo jak go rzucili to wgryzł się w murawę.

< Poprzedni   Następny >

Nasza galeria
Dark Orbit 160x600 gif